Przestań zamartwiać się życiem

przestań zamartwiać się życiem

Przestań zamartwiać się życiem

Łzy w oczach, czarne scenariusze, przeróżne wizje w głowie – znasz to?

Spóźniło się metro przez co spóźniłeś się do pracy, powiedziałeś coś drugiej osobie czego żałujesz, pokłóciłeś się z kimś, dzieci późno wracają do domu ze szkoły, a mąż dziwnie się zachowuje. Umysł automatycznie wchodzi w stan intensywnej pracy. Wizje nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Krytykowanie samego siebie – jak mogłam do tego dopuścić…

 

Kiedy dzieje się w naszym życiu coś nowego. Kiedy dopadają nas kłopoty z przeszłości. Kiedy nie radzimy sobie z problemami teraźniejszości. Kiedy nie jesteśmy pewni o lepsze jutro. Kiedy nie wiemy jaką decyzje podjąć aby było dobrze zaczynamy się zamartwiać. I wszystko z tym w porządku, bo jeśli mamy problem, to trudno by było żyć pełnią życia. Z tym, że umysł często tworzy czarne scenariusze, wyolbrzymia i nad interpretuje pewne rzeczy. Tworzy często historie, które nie są racjonalne i nie mają odniesienia do rzeczywistości, a takie działania są już szkodliwe i nie wspierają zdrowego myślenia. Ponieważ to jest samonapędzający się kołowrotek.

 

Jednak są też sytuacje kiedy nasze życie to sielanka. Wszystko układa się dobrze. Problemów żadnych nie mamy mimo to umysł, jak to umysł, jak problemu nie ma, to sobie go stworzy. I tak się często zdarza. Sami sobie stwarzamy problemy – wprowadzając się w złe samopoczucie- zaczynamy zamartwiać się wyimaginowanym problemem. Dajmy na to:

Moje życie to sielanka : lubię swoją pracę, mieszkam w dużym domu, mogę sobie pozwolić raz w tygodniu na kolacje w restauracji i generalnie żyje szczęśliwie- nie mam żadnych zmartwień. Jednak mój ułomny mózg mimo, że żyje w raju, to zaczyna zamartwiać się co to będzie, jak stracę mieszkanie i pracę- co ja wtedy pocznę. Żadnych znaków z niebios nie ma, że ma tak się stać, a on już od długiego czasu się tym zamartwia i często sprowadza mnie do negatywnego myślenia i złego samopoczucia.

Często mamy skłonności do zamartwiania się na zapas, ponieważ działamy z automatu. Gdzieś się tego nauczyliśmy obserwując otoczenie i papugujemy jak papugi niezbyt zdrowe zachowanie. Dlatego warto byłoby, to zmienić.

 

I ktoś zada teraz pytanie, ale jak to zmienić?

Można powiedzieć na odczepnego po prostu przestań się zamartwiać – przecież to proste lecz wiem, że takie proste to nie jest.

Z własnego doświadczenia wiem, że nie da się tak po prostu przestać zamartwiać. Z obserwacji wiem, że jest to problem wielu ludzi na ziemi. Po prostu tak działają nasze umysły.

Uważam, że tak jak w większości przypadków tak i w tym, rozwiązaniem jest świadomość. Bo kiedy zamartwiasz się nie świadom tego co sobie właśnie robisz nie masz żadnych szans na zmianę. To tak jak alkoholik – dopóki nie zda sobie sprawy z tego, że ma problem nie jest w stanie nic zmienić. Dlatego musisz być świadom swojego dialogu w głowie. I tego jak twój mózg próbuje Cie oszukać. Kiedy jesteś świadom tego co właśnie robi i obserwujesz go, to ograniczasz jego sprawczość. Umysł przestaje rządzić Tobą. Obserwując go, to Ty zaczynasz zarządzać nim. Kiedy staniesz się świadom tego co umysł Ci robi i kiedy przez dłuższy czas będziesz to obserwował w końcu zmiana sama nadejdzie. Kiedy uświadomisz się i spojrzysz co sobie robisz, to będziesz chciał przestać to robić.

To nie jest krótki proces. Może to potrwać dużo czasu. Jednak warto wprowadzić świadomość do codziennego życia aby po prostu żyło się przyjemniej

 

7 powodów dla których warto praktykować tu i teraz.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.