O rzeczach ważnych

Lubię czasem usiąść na ławce i obserwować ludzi chodzących z boku. Obserwuje i podziwiam jak wszyscy jesteśmy różnorodni i inni, a zarazem tacy sami. Każdy z nas zbudowany jest z tego samego i przyszedł tu po to samo- doświadczać siebie, ale zarazem całkiem inny i odmienny. Podczas gdy siedzę i obserwuje z boku świat czuję się jak w teatrze. Świat staje się sceną na której toczy się spektakl zwany życiem. Z tego miejsca widać dużo więcej niż mogłoby się wydawać…

Widać jak ludzie żyją, spotykają się ze znajomymi, jedzą i się śmieją. Kłócą, smucą, płaczą. Gdy idzie kobieta niepewna siebie doskonale widać ją z daleka po postawie ciała i gestach jakie wykonuje. Widać po ludziach znacznie więcej niż oni chcieli by pokazać światu.

Nieświadomi wielu rzeczy-mogłoby się wydawać, że żyją, ale czy napewno?

 

Problem człowieka

Wydaje mi się, że człowiek zapomniał na czym polega życie. Zatracony w dążeniu do rzeczy, które rzekomo mają dać szczęści. Biegnąc do celu przestajemy cieszyć się z drogi, która nas do niego prowadzi. Wydaje mi się, że w życiu właśnie chodzi o radość z samej podróży, a osiągnięcie celu jest tylko fajnym bonusem. Jednak nie każdy podchodzi do tego w ten sposób.

Życie jest proste tylko trzeba to zrozumieć, albo raczej poczuć- zrozumienie nie zawsze pomaga. Mało kto z nas dostrzega piękno życia w życiu. Nie wspominając o radości z tego. Bo to chyba o to chodzi, aby cieszyć się życiem, pięknem przyrody, która nas otacza. Być wdzięcznym za zdrowie i słońce za oknem. A nie przejmować się na zapas.

Wszystko staje się normą i umysł chce więcej. Zaczynamy być wdzięczni za coś dopiero jak to stracimy. Gdy jestem zdrowa nie odczuwam tego specjalnie i nie myślę o tym. Dopiero gdy jest za późno i przyjdzie choroba zaczynamy dostrzegać jak to było dobrze gdy byłam zdrowa…

Wiecie co jest problemem? Że za bardzo się martwimy. Najczęściej na przyszłość, rzeczami, które się najczęściej nie wydarzą. Co pomyślą inni? Czy dobrze wyglądam? Czy wystarczy mi pieniędzy na życie?

Nie obchodzi mnie co myślą o mnie inni, ani to co o mnie powiedzą. Wiecie dlaczego? Bo najważniejszą osobą w moim życiu jestem dla siebie ja sama i tylko moje zdanie się dla mnie liczy. A drugi powód jest taki, że kiedyś przejmowałam się wszystkim. Ktoś zrobił dziwną minę, a ja myślałam, że to coś ze mną jest nie tak. Miałam obsesje na punkcie tego, że ktoś na mnie coś gada za plecami. I jedno jest pewne, męczyło mnie to i z pewnością nie służyło.

O rzeczach ważnych – ciągła krytyka samego siebie

Poza tym ciągle się krytykujemy. Chodzimy zdołowani, bo głos w głowie od samego rana mówi ” ale masz dziś brzydkie włosy”, „zrób coś z tą twarzą” ,” jesteś gruba”. Jak tu być szczęśliwym jak ciągle się słyszy takie teksty? Jak cieszyć się życiem skoro w głowie jest mały skrzat, który ciągle psuje nam nasze dobre samopoczucie?

Trzeba się go pozbyć. Inaczej nigdy na naszych twarzach nie zagości radość.

 

Gdybyśmy wprowadzili w życie kilka drobnych zmian na ulicach byłoby więcej radości. Wzrosłoby zadowolenie z życia i z samego siebie.  Odczuwalibyśmy wdzięczność za drobne rzeczy, a świat może odrobine stałby się lepszy.