Na co mi ten rozwój osobisty?

Na co mi ten rozwój osobisty?

Na co mi ten rozwój osobisty?

Nie wiem jak wy, ale jak już kilka razy zetknęłam się ze stwierdzeniem, że ten cały rozwój, to tylko utrudnia życie. Słyszę zdania typu

„Zanim się dowiedziałam co mną kieruje, jak jesteśmy programowani i naprawdę wygląda życie, żyło mi się łatwiej.”

Dlaczego rozwój jest taki trudny i tylko nielicznym udaje się osiągnąć sukces?

Jak to się dzieje, że w ogóle zaczynamy się interesować rozwojem.

Zazwyczaj wtedy kiedy zaczynamy cierpieć. Cierpienie, które odczuwamy jest tak silne, że jakaś część nas pragnie zmiany. Jednak jest w nas kilka części i nie każda chce się zmieniać, ale o tym później. Kiedy wylądujemy w toksycznym związku, kiedy mamy wszystko co miało nam dać szczęście, ale nie jesteśmy ani trochę bardziej szczęśliwi, kiedy rodzice nas źle traktują, mamy problemy komunikacyjne w szkole bądź pracy z innymi ludźmi, samotność itd. Cierpieć możemy z różnych powodów. Kiedy jesteśmy zagubieni i nie wiemy co dalej robić. Pytamy się innych czy to jest normalne i co ktoś by zrobił w tej sytuacji, słyszymy rady. Jednak nic nie pomaga. I nagle trafiamy do terapeuty. On pięknie nazywa wszystkie rzeczy, które nam dolegają. Zamyka w schematy i kataloguje jak każdego przed tobą i każdego kto przyjdzie po tobie. Zapominając, że każdy przeszedł coś innego i nie właściwe jest wrzucanie wszystkich do tego samego wora.

A więc dowiadujemy się, że mamy depresje, skrajne wahania nastroju, niską samoocenę, toksyczne poczucie winy, lęki itd – potrzebujemy terapii.

Dużo osób chodzi, aby poczuć się lepiej.

I to jest duży problem. Jest wiele osób, które chodzą na terapie bądź do psychologów tylko i wyłącznie po to, aby poczuć się lepiej. Nie chcą tak naprawdę nic zmieniać w swoim życiu. Idą na godzinę poużalać się jaki świat jest niesprawiedliwy a wszyscy w koło nienormalni. Wszystko jest winą innych ludzi. Niestety mamy dużo psychologów, którzy nie myślą o dobru pacjenta tylko o kasie. Słuchają przez godzinę głupot przytakują i zabierają kasę a pacjent chwilowo czuje się lepiej, ponieważ jest ktoś kto przyznaje mu racje.

Zmiana przekonań jest cholernie trudna i potrzeba dużo determinacji i chęci aby coś zmienić w życiu.

Są też i tacy, którzy pracują i się starają przyglądać sobie i pokonywać swoje ograniczenia jednak po czasie rezygnują. Wiele osób chciałoby, aby zmiana nastąpiła w miesiąc może dwa, ale jest to fizycznie niewykonalne. Wszystkie przekonania, nad którymi pracujemy w dorosłym życiu zostały nam powszczepiane gdy byliśmy dziećmi. Wtedy wszystko chłonęliśmy jak gąbka. To wszystko poodkładało się w naszym nieświadomym i potrzeba dużo czasu aby, to zmienić. Ten proces może trać nawet 10 lat. Myślę, że 3-5 to absolutne minimum jednak jak ktoś słyszy, że przez 3 lata ma poświęcić czas sobie. Przestać odreagowywać na boku i szukać w kółko partnerów tylko skupił się tylko i wyłącznie na sobie, rezygnuje, twierdząc że, to szmat czasu. Lepiej dalej żyć tak jak się żyje niż przez 4 lata pracować i próbować coś zmieniać, a w dodatku nie mamy zagwarantowanego sukcesu. Takie osoby dalej żyją tak jak żyły powtarzają ciągle te same schematy i co kilka lat są znów w tym samym miejscu. Jednak są przekonani, że zainwestowanie kilku lat na poukładanie siebie i swojej psychiki, aby potem mogło żyć się lepiej nie jest warte.

Mechanizmy obronne

Dobra terapia, to taka, która próbuje pokonywać mechanizmy obronne, które nam się odpalają. I zmieniać przekonania na swój temat. Te mechanizmy, to właśnie ta część nas, która nie chce nic w życiu zmienić. Jest jej dobrze tak jak jest, dlatego wszystkie rzeczy z zewnątrz, które nie pasują do jej świata racjonalizuje i lekceważy. Zdarza się tak, że kiedy ktoś próbuje nam coś istotnego powiedzieć, to tego nie usłyszymy… To właśnie ta część nas jest za to odpowiedzialna. Poruszając mechanizmy obronne, osoba może czuć się atakowana. Co często skutkuje tym, że dochodzi do wniosku, że ten cały rozwój jest głupi i nic nie daje i zrywa terapie.

Jeśli się nad tym zastanowimy, to faktycznie życie przeciętnego człowieka jest łatwiejsze od życia kogoś, kto chce coś zmienić i ciężko pracuje nad sobą. Przygląda się swoim ograniczeniom i sposobie myślenia co często jest ciężkie do zniesienia. Poznaje brutalną rzeczywistość i to, jak funkcjonuje świat i ludzie w nim. To wszystko nie jest przyjemne i nie ma się co dziwić, że większość nie chce o tym wiedzieć, a tylko nieliczni decydują się na poznanie tej wiedzy. I podejmują wyzwanie zmiany tego. To oni chcą zarządzać swoim życiem, a nie dawać nim zarządzać wszystkim w koło.

 

Seks i miłość rzadko idą w parze

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.