Krytyk wewnętrzny. Głos w głowie, który nie daje nam żyć. Jak się go pozbyć?

krytyk wewnętrzny

Krytyk wewnętrzny. Głos w głowie, który nie daje nam żyć. Jak się go pozbyć?

Przez długi czas nie byłam świadoma, że coś takiego siedzi w mojej głowie. Jednak gdy się o nim dowiedziałam, stał się jednym z moich dobrych przyjacieli 🙂  Jego kreatywność jest na mistrzowskim poziomie. Myślę, że nie jeden dramatopisarz mógłby mi pozazdrościć tego głosu, który nie opuszczał mnie i przeróżne niestworzone rzeczy w głowie opowiadał.
Ty na pewno też możesz lub mogłeś się pochwalić jego obecnością. Musisz mi przyznać, że jest bardzo wytrwały i kreatywny. Z tym, że nie do końca wspierający i mobilizujący do działania.

 

Skąd się bierze.

Bierze się stąd, skąd się bierze zdecydowana większość naszych problemów, o których tu piszę czyli z DOMU. Kiedy mamusia z tatusiem zwracali się do nas: zmień bluzkę na zieloną w tej brzydko wyglądasz, zacznij zachowywać się normalnie, a nie się wygłupiasz, ale z ciebie ciamajda. Takimi komunikatami próbowali zmusić nas abyśmy zachowywali się tak jak oni chcą bądź próbowali nas przed czymś ochronić. W późniejszym okresie kiedy już potrafimy zająć się sobą sami, głos który nadal słyszymy, to ten sam głos rodzica. Słyszymy go, aby nie zrobić jakiejś głupoty. Chroni nas przed cierpieniem. Np.
  • Kiedy mężczyzna widzi ładną kobietę na przystanku, to boi się podejść ponieważ głos od razu odzywa się i mówi: „Nie podchodź, na pewno jej się nie spodobasz”, ” Ona napewno ma chłopaka”, ” To bez sensu i tak nic z tego nie będzie” – po to, aby nie zostać odrzuconym przez drugą osobę.
  • Ktoś chce założyć biznes, ale krytyk szybko zaczyna mówić ” że to nie dla nas”, „że nie mamy pieniędzy” , „że sobie nie poradzimy” – aby nie stracić pieniędzy i narażać się na niepotrzebny stres i niepowodzenie.

Więc kiedy się przyjrzymy, to on chce teoretycznie dla nas dobrze. Z tym, że w wielu przypadkach jest nadopiekuńczy, wtedy kiedy tego nie potrzebujemy. Może hamować nas w dążeniu do celu i byciu szczęśliwym.

 

Co z nim zrobić?

Możliwości są dwie. Nic nie robić bądź zacząć z nim pracować. Praca nad nim pozwoli rozwinąć nam skrzydła. Będziemy bardziej skorzy do podejmowania nowych wyzwań. W pewny stopniu przestaniemy się bać życia i tego co może nas spotkać. Zaczniemy mieć lepsze mniemanie o sobie. Skończy się użalanie nad sobą i dołowanie. Pomoże nam to konstruktywnie myśleć. I będziemy poruszać się po rzeczywistości, a nie błądzić w wyimaginowanym świecie stworzonym przez głos w głowie.

Od czego zacząć?

Technik na pracę z nim zapewne jest wiele. Ty musisz wybrać taką, która najlepiej z Tobą rezonuje. Tutaj przeczytasz o mojej technice, która mi pomogła co nie oznacza, że dla Ciebie też będzie dobra.

Na początek trzeba sobie uświadomić, że takowy głos w głowie posiadamy. Skąd się bierze i jaki ma cel. Moje życie było do bani, między innymi przez głos w głowie, ale nie byłam świadoma, że go mam. On po prostu robił co chciał, a ja mu wierzyłam. Nie miałam nad nim żadnej kontroli, ponieważ nie wiedziałam o jego istnieniu.

krytyk wewnętrzny

Gdy już wiemy, że mamy w głowie wewnętrznego krytyka, to najzwyczajniej w świecie trzeba go obserwować. Za każdym razem kiedy zacznie znów do Ciebie mówić trzeba włączyć świadomość, że właśnie do nas przemawia. Kiedy w mojej głowie pojawiały się myśli, że dziś brzydko wyglądam i jestem głupia, a tak w ogóle, to życie jest bez sensu. To tłumaczyłam mu, że wcale tak nie jest. On mówił swoje, a ja tłumaczyłam mu, że nie ma racji wspierając, to pozytywnym komunikatem. np. że pięknie dziś wyglądam.

W tym wszystkim zdecydowanie najtrudniejsze jest wyłapanie momentu kiedy wewnętrzny krytyk zacznie przemawiać.

Do tego jest potrzeba duża uważności. Nie za każdym razem udawało mi się wychwycić te momenty. Ale z czasem i z praktyką coraz częściej i lepiej sobie radziłam. Zapanowanie nad wewnętrznym krytykiem nie jest prostą sprawą.
Trzeba wiele zaangażowania i wytrwałości, aby nauczyć się kontroli nad nim. Ale w końcowym rezultacie warto z nim pracować, ponieważ kiedy uda nam się nad nim zapanować staniemy się bardziej pewni siebie. Przestajemy sabotować samych siebie.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.