Oczekują od nas abyśmy byli jacyś. Wpajają pewne przekonania. Zakazują wychodzenia przez szereg. Już na etapie dzieciństwa każą zachowywać się „normalnie”. Zakładają nam wewnętrzne kajdany, których jesteśmy więźniem przez resztę życia. A najgorsze jest to, że nie jesteśmy tego świadomi.

 

Dziecko jak jest małe, to jest niewinne śpiewa, tańczy. Nikogo się nie wstydzi. Dopiero z wiekiem kiedy nabywa coraz więcej przekonań jego wewnętrzna energia przygasa zaczyna zachowywać się tak jak wszyscy. Zaczyna przejmować się opinią innych ludzi. Wstydzi się, nie mówi tego co naprawdę myśli. Dziecko nie rodzi się z tym, nabywa tego poprzez uwarunkowania społeczne. Zwykła egzystencja przestaje nas cieszyć zaczynamy przejmować się tym co ludzie o nas pomyślą. Podporządkowujemy własne życie wizją i pragnie nią rodziców, aby byli z nas dumni. Kiedy mamy na siebie jakiś pomysł, który odbiega od wizji, którą stworzył sobie rodzic stajemy się w ich oczach nieracjonalnymi szaleńcami. Kiedy na przykład rodzic wysyła nas na studia medyczne, a my stwierdziliśmy że, to nie jest dla nas i chcemy grać na pianinie. Odbiegamy od wizji jaką stworzył nam rodzic. Nie liczą się dla niego nasze pragnienia, marzenia i dobro. Często także robi wszystko aby odwieść nas od tego planu stosując prze różne techniki. Przecież lekarz, to taki dobry zawód. Do końca będą nas prosić, aby ze studi nie rezygnować. Nie licząc się z tym czego my tak naprawdę pragniemy. A to wszystko z egoistycznych pobudek.

 

Można zauważyć, że wszyscy ludzie żyją w bardzo podobny sposób.

A w zasadzie, to wszyscy są tacy sami. Szkoła, studia medyczne, prawnicze, informatyczne itp. Następnie szukanie pracy, założenie rodziny i takie życie już do końca: praca, rodzina, dzieci. Każdy kto ma na siebie inny pomysł niż ten, który jest z góry założony społecznie sprawia, że w świecie ludzi „normalnych” stajemy się dziwakami. W ich świecie nie wychodzi się poza szereg, nie mówi tego co się myśli tylko to co wypada, nie robi rzeczy szalonych – bo co ludzie o tym pomyślą. 

Priorytetem takich ludzi jest zdanie innych na swój temat, a w życiu codziennym kiedy trzeba zrobić coś inaczej niż wszyscy ogarnia ich wstyd i lęk. 

Mogę przytoczyć w tym miejscu swój przykład. W wieku 18 lat czułam że w mojej rodzinie jest coś nie tak. Czułam się z nimi źle. Ciągła kontrola babci i mówienie jak mam żyć. Postanowiłam się od tego odciąć i zerwać z nimi kontakt co spowodowało że stałam się ich wrogiem numer jeden, ponieważ jako jedyna w rodzinie postawiłam granice. Zrobiłam inaczej jak się robiło z pokolenia na pokolenie. Stałam się złą Moniką, która wypięła się tyłkiem na RODZINE. Według nich powinnam dalej z nimi odgrywać chorą role szczęśliwej rodzinki. W ich oczach teraz jestem jakaś nienormalna.

 

Jednak kto w tym wszystkim jest normalny, a kto jest wariatem??

Niesamowity jest dla mnie fakt dlaczego chcemy być tacy jak wszyscy? Przecież to nie jest w naszej naturze. Wszyscy wyglądamy inaczej, mamy inne charaktery. Każdy przeszedł co innego i ma inne doświadczenia. Każdy z nas jest odrębny i wyjątkowy. Jedyny w swoim rodzaju więc dlaczego tak bardzo chcemy być jak inni? Chcemy wyglądać jak …, zarabiać jak…, mieć dom jak…, jeździć samochodem jak…Porównujemy się ciągle do innych przez co czujemy się gorzej. Czujemy, że życie jest niesprawiedliwe, bo inni osiągają większe sukcesy, lepiej wyglądają, mają lepszych rodziców. Ale nie mamy pojęcia jaka jest ich droga i co oni przeszli. Największym problemem świata jest to, że ludzie boją się być sobą. Boją się wyrażać siebie i być inni. Dlatego wszyscy jesteśmy tacy sami co nie jest zdrowe. Jesteśmy pozamykani w swoich wewnętrznych ograniczających przekonaniach, a wszystko co jest odmienne od nich jest nie do przyjęcia.

Nie wiemy kim tak naprawdę jesteśmy.

A przez to, że nie wiemy kim jesteśmy, nie wiemy także jakie mamy pragnienia i marzenia. Co byśmy w życiu chcieli robić abyśmy czuli się spełnieni. A skoro sami nie mamy pomysłu na siebie, to takich którzy pomysł na nas znajdą jest całe mnóstwo. Dlatego, kiedy nie mamy ze sobą kontaktu, bardzo łatwo nam coś wmówić. Następnie robimy coś, nie wiemy dlaczego to robimy. Czujemy się nieszczęśliwi, ale nie chcemy przyznać się do tego, że podjęliśmy złą decyzje więc w tym siedzimy. Czasem zmiana tak nas paraliżuje, że boimy się zawalczyć o szczęście i zadowalamy się przeciętnością. Co skutkuje tym, że nie możemy osiągnąć prawdziwego spełnienia. Ponieważ ktoś za reżyserował nasze życie, a my tylko zagraliśmy scenariusz występując w roli głównej.

 

Ludzie „normalni”

Jest ich zdecydowana większość. Żyją na ziemi, ale jak zapytamy ich po co? – to nie wiedzą. To Ci, którzy nie wiedzą kim są i w sumie, to nie pragną się tego dowiedzieć. Nie wiedzą po co tu są. Po prostu żyją, pracują, mają rodzinę. Nie myślą za dużo. Nie mają większych celów i pragnień. Żyją programem, który został im zainstalowany, i nie wiedzą dlaczego przydarza im się to co się przydarza. Spełnieniem ich marzeń jest praca w corpo – bo wszyscy tak robią. Wyjazd raz w roku na wakacje – wtedy kiedy wszyscy wyjeżdżają. Tych którzy chcą od życia coś więcej, tych którzy mają wizję siebie, marzenia, cele, którzy nie boją się podejmować ryzyka, którzy mówią co myślą, a robią co mówią – nazywają szaleńcami. Próbują zrównać do swojego poziomu – przeciętności. Nazywają ich tak, ponieważ takich ludzi jest mało wyróżniają się na tle ludzi „normalnych” więc jak coś jest inne, to jest dziwne. Jednak kto tutaj jest szaleńcem ?

 

Każdy z nas ma w sobie coś z wariata. Jednak wielu z nas stłumiło tą część siebie po to, aby nie wyróżniać się i upodobnić się do innych. Ta cząstka gdzieś tam w nas jest, a my możemy się do niej dokopać i z powrotem poczuć się niewinnie jak dziecko nie dbając o to, co myślą o nas inni.

Możemy bawić się życiem.

Przestańmy przejmować się oceną innych. Zawsze znajdzie się grupa ludzi, która będzie oceniać. Ale to więcej mówi o nich samych niż o nas. Nie bójmy się być sobą. Nie bójmy wyrażać się, swojego zdania na dany temat. Przestań być jak wszyscy i upodabniać się do innych. Żyć na autopilocie. Zacznijmy znów bawić się jak dzieci, śmiać się, płakać, tańczyć i śpiewać nie dbając o to, co powiedzą inni. Niech mówią co chcą. Przecież to nasze życie. Każdy bierze odpowiedzialność za swoje. Nie dopuść do tego, że kiedy przyjdzie moment i będziesz już leżał na łożu śmierci stwierdzisz, że twoje życie było do bani. Że nigdy nie zrobiłeś tego o czym marzyłeś. Ze żyłeś bez większego sensu. Każdy ma coś tutaj na ziemi do zrobienia. Więc zacznij robić to, co jest twoje, w swój własny oryginalny, jedyny na świecie sposób. Bo zawsze lepiej coś zrobić i wiedzieć że, to nie to, niż nie zrobić i później żałować, że się nie spróbowało .

 

Inspiracją do napisania artykułu była książka „Weronika musi umrzeć” Paulo Coello

 

Zostaliśmy oszukani. O przekonaniach jakie na instalują.